sobota, 5 sierpnia 2017

Tajemnice kosmetyków: zapachowe afrodyzjaki

W moc aromaterapii dziś już nikt nie wątpi, jednak właściwości lecznicze to nie jedyne, co można zyskać umiejętnie wykorzystując zapachy. Mogą pobudzać, mogą relaksować, tworzyć przyjemną, intymną atmosferę a zatem mogą funkcjonować jako afrodyzjaki. Upodobania zapachowe to kwestia bardzo indywidualna, jednak istnieje kilka uniwersalnych woni, na które można się zdać w większości romantycznych sytuacji.

Wanilia – słodka i nieco przytłaczająca, ale użyta z umiarem potrafi wprowadzić w błogi nastrój. Z kolei olejek o zapachu drzewa sandałowego opisywany był już w Kamasutrze jako doskonały do stosowania w grze wstępnej. Cenione są zwłaszcza olejki pozyskiwane z białych kwiatów kwitnących nocą, takich jak jaśmin, narcyz, tuberoza czy lilia.

Inne olejki uznawane za afrodyzjaki to te z szałwią, gałką muszkatołową, żywicą olibanową, geranium, lawendą, neroli, cynamonem, paczulą, ylang-ylang i różą damasceńską – ten ostatni, szczególnie drogi i szczególnie mocno działający na męskie libido. Ich wspólną cechą jest mocny i intensywny zapach, więc aby nie wywołać skutków odwrotnych do zamierzonych i nie zniechęcić partnera lub co gorsza przyprawić go o ból głowy, należy używać ich z umiarem. Większość ze wspomnianych zapachów występuje także jako nuty perfum.

Te uznawane za najbardziej seksowne i pociągające zawierają najczęściej nuty paczuli, drzewa sandałowego i ylang-ylang. Są jednak zapachy, z którymi należy uważać - mogą działać także hamująco na popęd płciowy i dla pań są to najczęściej zapach wiśni, pieczonego mięsa czy niektóre męskie wody kolońskie. Wśród kuchennych aromatów najlepszymi stymulatorami są z kolei woń ciasta dyniowego oraz połączenie ogórka i lukrecji. Pocieszające jest jednak, że w świetle badań stwierdzono, że na panów pobudzająco działa właściwie każda... aromatyczna potrawa.

Źródło: snobka.pl