piątek, 21 lipca 2017

Gorący imbir dla zimnych kobiet - o mocy afrodyzjaków

O tym, że pewne rośliny (np. lubczyk) działają jak afrodyzjaki, wiadomo od wieków. Ale potencję wzmacnia też zwykła cebula, dlatego kiedyś nie podawano jej w zakonach. W Polsce za najpopularniejszą roślinę pobudzającą do miłości uważa się lubczyk.

Tymczasem lista naturalnych afrodyzjaków jest bardzo długa. - Należy do nich na przykład fenkuł, inaczej koper włoski - mówi Piotr Pośpiech, opolski ginekolog i seksuolog. - Chodzi o jego biały sercowaty korzeń, który jest bogaty w antyoksydanty, liczne minerały i mikroelementy, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania gruczołów płciowych. Pobudzają bowiem ich metabolizm. Korzeń ten ma lekko anyżkowaty smak.

Można z niego sporządzić na surowo sałatkę lub go lekko podgotować. Także bazylia, chili, gorczyca i szafran podgrzewają libido u kobiet i mężczyzn oraz wyzwalają u par niezwykłą inwencję. - Koniecznie dorzuciłbym przyprawy, które dotarły do nas z egzotycznych krajów, czyli cynamon i wanilię - dodaje dr Pośpiech. - Olejkiem cynamonowym, by zwielokrotnić doznania seksualne, tak się przynajmniej radzi, należy nacierać intymne części ciała.

Z kolei wanilia jest wykorzystywana w leczeniu...bezpłodności. Ibmir jest sprawdzonym afrodyzjakiem ze względu na swoje niecodzienne właściwości. Silnie rozgrzewa, co z kolei pobudza krążenie krwi, a to skłania do miłosnych uniesień. - Nową rośliną podnoszącą libido, która pojawiła się już w Polsce, jest schizandra chińska - dodaje opolski seksuolog. - Jako afrodyzjaki wykorzystywane są jej owoce, z których sporządza się suche wyciągi. Do sporządzania mikstur oraz olejków do smarowania ciała lub kąpieli , pomocnych na "te sprawy" wykorzystywane są głównie rośliny, które zawierają bardzo duże dawki witamin i minerałów, łatwo przyswajalnych przez organizm. A także - posiadają substancje podnoszące poziom hormonów płciowych. Natura sama ludziom podpowiedziała, co im najlepiej posłuży.

Czy roślinne afrodyzjaki są faktycznie skuteczne? - Moi pacjenci nieraz się o nie dopytują - przyznaje dr Pośpiech. - A czy w stu procentach pomagają? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Bo badania cały czas trwają. Opinie są podzielone. Jeśli odczucia niektórych osób są takie, że wystąpiła u nich większa sprawność seksualna, to znaczy, że działają. Być może jest to czasem efekt placebo. Wywar z lubczyku czy innego ziela, jeśli komuś nie pomoże, to i nie zaszkodzi. Opolski seksuolog wspomina też o innych produktach, których miłosne działanie zostało już powszechnie uznane. Należą do nich np. ostrygi.

Ze względu na zawarty w nich selen i cynk, poleca się je mężczyznom mającym kłopoty z płodnością. Dlatego też nie bez powodu do terapii androgenami lekarze wprowadzają też selen w tabletkach, by podnieść jakość nasienia. - Ogólną sprawność seksualną podnosi też czerwone wino, ze względu na występujące w nim antyoksydanty - dodaje Piotr Pośpiech. - Są to związki chemiczne, występujące w skórkach winogron, które skutecznie zwalczają w organizmie szkodliwe wolne rodniki. Podobnie działa piołun, z którego sporządza się absynt. Trzeba jednak mocno uważać, gdyż piołun jest bardzo silnym preparatem roślinnym. Zresztą sprzedaż absyntu jest w niektórych krajach zabroniona.

 Źródło: http://www.nto.pl